W POGONI ZA PERFEKCJĄ

"Jaki ona ma piękny brzuch! Co za cudowne, szczupłe nogi. Ach, jaka figura! Wow! Chciałabym wyglądać tak samo..."

Znajome? Bo mi aż nadto. Która z nas nie chciałaby być idealna? Mieć niesamowitą figurę, nogi sięgające nieba oraz wysportowany brzuch z lekkim zarysem mięśni? Chyba każda dziewczyna, którą znam marzy o idealnej sylwetce. Jedne katują się ćwiczeniami, drugie morderczą dietą, jeszcze inne płaczą w poduszkę i nic nie robią w kierunku tego, co chciałyby osiągnąć. Wiele z nich zatraca się jednak w pojęciu "fit"  wkracza w niebezpieczną ścieżkę "anoreksji" i "fitoreksji". Zaczyna się zarysowywać cienka granica pomiędzy dbaniem o zdrowie, a byciem szczupłym. Coraz częściej zostaje odpuszczona pierwsza kwestia, na rzecz drugiej. Pojawia się tylko pytanie - czy warto? Niektóre dziewczyny wpadają w fit-szaleństwo. Katują się dietami i ćwiczeniami, choć są szczupłe, choć mają piękną figurę. Doprowadzają swoje ciała do destrukcji. Wszystko przez powszechną modę na bycie "fit", która sprawia, że u niektórych osób walka o idealne ciało staje się uzależnieniem. Musimy zachować trzeźwy umysł, rozpoznać, kiedy dbanie o sylwetkę staje się obsesją.


Fitoreksja zwana potocznie fitmanią to zaburzenie psychiczne, którego istotą jest przesadna dbałość o sylwetkę, obsesyjne dążenie do bycia „fit”, czyli dążenie do osiągnięcia idealnego, wysortowanego ciała. Osoby cierpiące na fitoreksję uważają, że ich sylwetka nie jest perfekcyjna. W związku z tym stają się uzależnione od ćwiczeń, dzięki którym mają się pozbyć defektów ciała i osiągnąć ideał sywetki. Niestety ten w rzeczywistości nie istnieje, dlatego akceptacja własnego ciała nigdy nie następuje. Fitoreksja jest nawet nazywana przez niektórych 'sportową bulimią' (kiedy napady głodu, zamiast prowokowaniem wymiotów, kończą się dodatkową serią ćwiczeń) lub 'sportową anoreksją' (kiedy osoba chora myśli obsesyjnie o ćwiczeniach tylko jako o sposobie na spalanie kalorii i zrzucanie kilogramów).  Pośrednią przyczyną fitoreksji jest moda na bycie 'fit', wszechobecny kult zgrabnego, wysportowanego ciała. Media, które mają duży wpływ na opinię publiczną, w pewnym stopniu kształtują ludzkie zachowania [zwłaszcza młodych osób] promują ideał piękna, który kryje się pod pojęciem 'fit'. W czasach kultu wychudzonej sylwetki modelki problem ten prowadził do anoreksji i bulimii. Dziś jest moda na "bycie fit", w związku z czym narasta problem fitoreksji.

Czy można przesadzić z dbaniem o siebie? Można. Liczenie kalorii, zastanawianie się ile białka, tłuszczu, węglowodanów ma się w diecie – to uzależnia, wprowadza w stan niemalże głupawki. Po co mi to codzienne stresowanie? Czy nie wystarczy jeść mniej, a zdrowiej i żyć w miarę aktywnie? Niektórzy przez swoje dążenie do idealnej sylwetki i proporcji zatracili się w tym co robili i nie widzą już szansy na poprawę tego stanu. KateBronte mówi, że chciałaby być beztroska, ale od razu komentuje tę myśl:

"(…) Ale to już raczej nigdy nie nastąpi, a w trumnie, obok mojego wysportowanego, świetnie zakonserwowanego ciała będzie leżała waga kuchenna. A zamiast grudkami ziemi, posypią mnie odżywką białkową."

Dążąc do idealnej sylwetki - bądźcie w tym mądre. Warto wprowadzić coś zdrowego do naszego jadłospisu, poczynając od owoców, warzyw, przez warzywa na parze, kończąc na musli. Nie wszystko musi być zdrowe, ale powinno być przyjęte w odpowiedniej dawce, w umiarze. Sama staram się dbać o siebie i swoją sylwetkę, jednak robię to z rozwagą. Nie odmawiam sobie wszystkich przyjemności, jednak wiem, kiedy należy przestać. Zamówiłam sobie nawet ostatnio ogromną tubę smakołyków w postaci musli, które mogłam sama skomponować od początku do końca, jednocześnie mając obok licznik kalorii oraz wartość odżywczą wszystkich produktów. Za 700g wraz z przesyłką zapłaciłam niecałe 40zł. Niedużo, zwłaszcza, że nawrzucałam tam wszystkiego - wylądowały tam każde możliwe owoce i dodatki. To, co mi się najbardziej spodobało to to, że w moim musli nie było oszczędzania - każdy składnik jest w ogromnej ilości, co zasługuje na pochwałę. W dodatku miałam możliwość wybrania sobie koloru i wzoru tuby, która po zjedzeniu musli może mieć ciekawe zastosowanie. Zachęcam Was do odwiedzenia strony mixit. Komponując swoje własne musli - możecie mieć pod kontrolą to, co jecie, a w dodatku jeść coś, co lubicie.

Apeluję do Was o rozwagę i umiar we wszystkim co robimy. Możemy bawić się aktywnością - ćwiczenia wcale nie muszą być katorgą, ale drogą do lepszego samopoczucia i sylwetki. Nie możemy się zatracać w kulcie fit. Musimy wiedzieć kiedy przestać. Przełamywanie własnych ograniczeń to podstawa rozwoju, ale musimy też słuchać własnego ciała. Ono najlepiej wie, czego nam potrzeba oraz kiedy nadchodzi pora na odpoczynek, a kiedy na aktywność...

47 komentarzy:

  1. Nigdy wcześniej nie słyszałam o czymś takim jak fitoreksja. Wiele razy widziałam różne aski i blogi w internecie o tematyce "fit". Nigdy nie pomyślałam ,że może być to niebezpieczne ,w końcu co może być złego w zdrowym odżywianiu i ćwiczeniach ? Mimo wszystko bardzo spodobał mi się ten post ,pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak mówisz - zdrowe odżywianie i ćwiczenia nie są niebezpieczne. Niebezpieczny jest brak umiaru w tych czynnościach, który prowadzi do destrukcji organizmu. Cieszę się, że post Ci się spodobał. Zapraszam częściej! :)

      Usuń
  2. Hej! Super post^^ zapraszam do mnie:
    zawsze-wszedzie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem przekonana, że w ogóle go przeczytałaś, ale mimo to - dzięki...

      Usuń
  3. Mama ostatnio mi mówiła o fitoreksji.. bała się żebym też w to nie popadła, bo faktycznie był czas kiedy od razu po jedzeniu biegłam na rowerek, robić brzuszki byle nie wyskoczył mi brzuch. Ale na szczęście już mnie to nie dotyczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczupła dziewczyna z Ciebie, z tego co widzę. Dobrze, że się otrząsnęłaś. Dbaj o zdrowie, ale z głową! :)

      Usuń
  4. Ja ćwicze .. :) Nie katuję się jem normalnie i staram się tylko ograniczyć to co nie zdrowe :) Nie robię tego na siłę tylko staram się robić wszystko z głową <3 Świetny post :* / http://veroonikaa.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam nigdy nic o fitoreksji, ale te objawy brzmią znajomo. Dzięki za post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby przestały brzmieć znajomo, Aniu :)

      Usuń
  6. Nie słyszałam jeszcze o fitoreksji, jednak zauważyłam, że ostatnio bardzo dużo osób zaczyna przesadnie patrzeć na swoje ciało ze względu na znajomych- nie na siebie co także jest wielkim błędem według mnie. Powinno się dbać o swoją figurę/zdrowie dla siebie nie dla innych.. Miłego dnia :)
    http://bruneheureuse.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest fakt. Zmieniamy się dla siebie, choć niektóre kąśliwe docinki ze strony innych działają jako motywator, często doprowadzający do obłędu i wagi poniżej normalnej...

      Usuń
  7. w moim przypadku katowanie się ćwiczeniami jest w jakimś tam stopniu dobre.
    Po kilkunastu kilometrach czuję się lepiej, czuję się bardziej szczęśliwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko, ale z głową i bez obsesji!;)

      Usuń
  8. Ja ostatnio zaczęłam ćwiczyć, staram się też zmienić moje nawyki żywieniowe na zdrowsze. : ) Co do tych dolegliwości, to raczej mi nie grożą, bo nie potrafię odmówić sobie jedzenia. : D A do tego mam raczej wystarczająco poukładane w głowie... ale kiedy czytam na forum, że dziewczyna pyta się, czy może zjeść dwa jabłka, a może jednak to już za dużo i powinna zostać przy jednym, to nie wiem czy mam się śmiać, czy płakać...
    Zapraszam w wolnej chwili robertakaaa.blogspot.com : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha, ja też często nie mogę sobie odmówić, ech! Popadanie w skrajność - straszne.

      Usuń
  9. Genialny post, bardzo dobrze napisany i ciekawy:) I jest trochę o mnie, teraz już się trochę zmieniłam, ale jeszcze parę tygodni temu też taka byłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście, że się opamiętałaś :)

      Usuń
  10. Jak najbardziej podpisuję się pod tym co napisałaś <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na Ciebie Bartek zawsze mogę liczyć! :D

      Usuń
  11. Jak najbardziej podpisuję się pod tym co napisałaś <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Powiem Ci szczerze, że naprawdę pierwszy raz o tym się dowiedziałam. Nie miałam dotychczas świadomości, że może istnieć coś takiego jak fitoreksja. Nie żałuję, że klinkęłam w link do Twojego bloga.
    Ogólnie, jestem na tak, jeśli chodzi o dbanie o swoje ciało, ale wiadomo - wszystko z głową! ;)
    Pozdrawiam,
    http://mordorcat-scrapbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Mam nadzieję, ze jeszcze tu wpadniesz :)

      Usuń
  13. na ten temat mogłabym mówić/pisać wiele :)mam za soba mnóstwo prób odchudzania: zaczynąc od niejedzenia słodyczy, kończąc na wymiotowaniu :) co prawda 15kg schudłam, ale nikomu nie radzę przechodzic przez to co ja :) i mowie o tym otwarcie! teraz zdrowo sie odzywiam i cwiczę- o wiele lepsze efekty! i nie te wagowe!!! bo waga stoi w miejscu, a cm lecą :)

    U MNIE KONKURS :) zapraszam :*
    http://bonjourkate.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze! Przerażające, że w to wpadłaś, ale cieszy mnie to, że wyszłaś z tego zwycięsko i pokonałaś to zaburzenie :) Powodzenia!

      Usuń
  14. ja też nie słyszałam o czymś takim jak fitoreksja , fajnie że poruszyłaś ten temat , bardzo mnie zaciekawił
    http://creamshine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ciekawy post, szczególnie jeśli sama jestem na diecie i ćwiczę.
    Jednak nigdy nie zrobię nic do tego stopnia, żeby mieć anoreksje czy fitoreksji.

    http://istotaludzkaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. o matko z ta posypka białkowa zamiast ziemi w trumnie ,, strasznie ale smiesznie powiedziane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszne, ale prawdziwe, bo tacy ludzie uważają za najważniejsze idealną sylwetkę, a nie rodzinę czy przyjaciół

      Usuń
  17. Pierwszy raz o tym słyszę :) Ja macham nogami 10 minut wieczorem, bo niestety w zimie na rower czy rolki nie pójdę kiedy za oknem jest śnieg :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy nie slyszalam o fitoreksji,poruszylas ciekawy temat, przeczytalam i bylam w szoku ,ze istnieje cos takiego. Masz swietny blog! Piszesz bardzo ladnie ,co sprawie ,ze przyjemnie czyta sie Twojego bloga :) Bardzo mi sie spodobal i zostaje tu na dluzej ,obserwuje! Bede tu czesto zagladac :)

    http://blue-berry00.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)Dopiero od niedawna piszę posty tematyczne i mam nadzieję, że dzięki temu zyskam trochę czytelników (:

      Usuń
  19. Zmotywowałaś mnie zdrowo :) Muszę wejść na tą stronkę z musli!

    our-womenly-style.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Pierwszy raz mam styczność z takim pojęciem jak fitoreksja. Poruszyłaś bardzo istotne kwestie w tym poście
    i mam nadzieję, że większość weźmie je sobie do serca. Nie mogę słuchać dziewczyn, które wyglądają świetnie, a wciąż na
    siebie narzekają. Choć czasem mam wrażenie, że robią to tylko dlatego by ludzie mówili im jak najwięcej komplementów, jednak to już inny temat. Podsumowując post jest rewelacyjny i chętnie czytałabym takich więcej :)

    http://alex-justbreathe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - nie lubię tego typu osob, które narzekają na siebie, by usłyszeć same pochwały...

      Usuń
  21. Dzisiejszy świat jest okrutny.. ja straciłam 4 lata życia chorując na anoreksję.. bez przyjaciół, leżąc otoczona 4 ścianami.. tylko ze ja akurat nie zachorowalam bo chcialam byc chuda, to inny temat.. właśnie wydaje mi się, że teraz bardziej temat PROANY niż anoreksji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz wyglądasz świetnie. Piękna z Ciebie dziewczyna - nigdy bym nie pomyślała, że miałaś taki problem. 4lata to długi okres czasu, ale przed sobą masz teraz całe życie. ZDROWE życie, przede wszystkim. Trzymaj się Aga :)

      Usuń
  22. O fitoreksji nigdy nie słyszałam, fajnie, że poruszyłaś ten temat. :)
    Ja staram się dbać o siebie, ale bez liczenia kalorii i bez przegięcia, bo jednak to nie dla mnie. Czasem zjem coś niezdrowego, bo w końcu życie jest krótkie, a na przykład słodycze bardzo smaczne, więc raczej nie chciałabym ich na zawsze odstawić, haha.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo ciekawy post.
    W swojej klasie mam dziewczynę, która zaczęła ćwiczyć tyle, że chyba miała obsesje na tym punkcie. To do jakiego stanu się doprowadziła było dla mnie czymś strasznym, sama skóra i kości. Teraz sama mówi, że żałuje tego, że tak bardzo dążyła do postawionego sobie celu. Ja osobiście nie zwracam uwagi na to co jem i w jakich ilościach, czasami w obecności rodziny zażartuje sobie mówiąc "O matko ile to ma kalorii" i wtedy zwykle mi się obrywa. Chciałabym, żeby moje ciało ładnie wyglądało, ale jestem leniwą osobą. Szczerze mówiąc chciałabym przytyć a zamiast tego kilogramy same lecą w dół.

    http://azaroarenjaioa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Po raz pierwszy słyszę o fitoreksji :O
    W pełni się z tobą zgadzam zachowanie zdrowego rozsądku w dążeniu do wysportowanego ciała to podstawa :)
    Zapraszam ♥

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo ciekawy i prawdziwy post.
    Znam taką dziewczynę, która jest szczupła, a nawet chuda, lecz uważa, że jest za gruba. Twierdzi, że chce być tak chuda, jak anorektyczki.... Dawno jej już nie widziałam, więc nie wiem, jak teraz wygląda.
    W prawdzie to ja też zwracam uwagę na to, co jem, ale nie liczę tłuszczów, białka...
    Pozdrawiam
    Mój blog - klik!
    Konkurs - klik!

    OdpowiedzUsuń
  26. słyszałam o problemie fitoreksji, ale nie wiedizałam, że tak to się nazywa ;o ja to raczej chciałabym przytyć
    plainess[klik]

    OdpowiedzUsuń


~Proszę, abyś zostawił w komentarzu adres swojego bloga. Łatwiej jest mi go skopiować, niż klikać w Twój profil. Jest to dla mnie większa wygoda ♥ :)