Welcome Pack Pierre Rene & Miyo - recenzja

Już długi czas zwlekałam z recenzją Ambasadorskiej Paczki od Pierre Rene & Miyo. Przyszedł najwyższy czas, by "Welcome Pack" powitał moich czytelników w pełnej okazałości. Dzisiaj dowiecie się czy jestem zadowolona ze współpracy i czy warto zakupić poniższe kosmetyki, które przyniósł mi kurier. Zdradzę Wam tylko, że na początku będzie bardzo kolorowo, by stopniowo zejść do monochromatycznych barw. Zapraszam do recenzji!

OPIS: Każdy z lakierów ma wysokość około 3,5cm. Muszę przyznać, że nadaje to słodkości dla tych zestawów i moim zdaniem jest to bardzo dobre rozwiązanie. Każda zainteresowana kupnem osoba może wybrać lakier, który najbardziej przypadnie jej do gustu i wykorzystać go do końca. Potem już może poważnie myśleć nad zakupieniem pojemniejszej wersji, a w przypadku nietrafionego koloru nie ponosi zbyt dużych kosztów, bo zestaw 3 lakierów kosztuje jedyne 6,49zł.
PĘDZELEK: Pędzelek jest moim zdaniem idealnie trafiony. Ładnie się nim kieruje, dobrze dostaje się w najtrudniejsze zakątki naszych paznokci. Trzeba jednak przyznać, że mała zakrętka czasem sprawia problemy, jeżeli chodzi o malowanie prawej ręki (w przypadku osób praworęcznych), bo jakoś ciężko się nią manewruje ze względu na jej rozmiary. Ale mam wrażenie, że z każdym kolejnym malowaniem jest coraz lepiej i nie odczuwam tego jak na samym początku.
KOLOR: Są bardzo intensywne i mają w miarę dobre krycie. Ciemniejsze kolory potrzebują dwóch warstw, by wyglądać rewelacyjnie, w przypadku jaśniejszych kolorów (biel, róż, pomarańcz) musimy nałożyć ich od 2 do 4.


OPIS: Podkłady dostępne są w sześciu kolorach. Do testowania otrzymałam trzy o numerach 20, 21, 23. Kosmetyki ukryte są w stonowanych opakowaniach, zabezpieczone plastikową nakrętką. Bardzo łatwo wyciska się z nich substancję. Na końcu bardzo łatwo jest wydobyć resztę, ponieważ aplikator jest odkręcany i posiada długą rurkę, na którą możemy nałożyć resztki podkładu.
APLIKACJA: bezproblemowa. Podkład kryje idealnie. Aby dobrze pasował do mojej cery muszę mieszać odcień 20 z odcieniem 21. Wtedy nie widać różnicy na mojej twarzy po nałożeniu kosmetyku. Nie tworzy efektu maski i wcale nie potrzeba go wiele, by pokryć twarz. Posiada matowe zakończenie, które jest doskonałym rozwiązaniem dla posiadaczek tłustej cery. Na początku stosowania miałam cerę suchą i podkreślał wszystkie skórki, jednak po doprowadzeniu skóry do porządku sprawuje się on idealnie, a i moja buzia wygląda zdrowiej. Polecam dla osób o każdej cerze, oprócz suchej.
KONSYSTENCJA:  Produkt posiada gęstą, kremową konsystencję.
POJEMNOŚĆ: 30ml

OPIS: Produkt zamknięty jest w metalowej, czarnej puszce, przypominającej lakier do włosów lub dezodorant pokaźnych rozmiarów. Opakowanie jest minimalistyczne i takie szczerze mówiąc lubię najbardziej (choć przyznaję się bez bicia, że zmieniam zdanie diametralnie, gdy tylko zobaczę coś kolorowego i słodkiego!). Produkt służy do utrwalania makijażu i miałam z nim styczność po raz pierwszy w życiu.
ZAPACH: Praktycznie niewyczuwalny. Inaczej niż w przypadku lakieru do włosów. Ten jest delikatny i po chwili go w ogóle nie czujemy, szybko się ulatnia, nie podrażniając naszego zmysłu węchu.
DZIAŁANIE: Taki kosmetyk to faktycznie świetna sprawa na naszej półce. Moim zdaniem jego działanie jest przydatne, a zakup nie tyle niezbędny co jest fajnym dodatkiem do wykończenia makijażu. Często zdarza nam się osypywanie cieni czy rozcieranie pudru. Dzieki aplikacji Make Up Fixera nie mamy już tego problemu. Wystarczy spryskać gotowy makijaż z odległości 20cm. Nie musimy pryskać długo, wystarczy cienka warstwa. Być może wydaje się ona zbyt "mała", ale zapewniam - działa doskonale. Zbyt duża ilość produktu nie prezentuje się dobrze, i nie stawia nas w dobrym świetle - tutaj również mówię z ręką na sercu, bo moje początki wyglądały właśnie w ten sposób, że pryskałam i pryskałam. Aż grzywka mi sztywniała, hihi :) Przyznaję, że kosmetyk spisuje się dobrze i nawet po kilku godzinach nie widzę osypywania się cieni, co było częste nawet po 30 minutach. Wielkie wow i szacun dla tego produktu.


OPIS: Tusz do rzęs zamknięty jest w białym, minimalistycznym opakowaniu. Jest odkręcane i posiada czarną szczoteczkę, którą łatwo się manewruje i doskonale maluje rzęsy.
TRWAŁOŚĆ: Rzęsy po pomalowaniu trzymają się dość długo i dają świetny efekt. Muszę przyznać, że już od początku myślałam, że wodoodporność to będzie pic na wodę. Wielkie zaskoczenie, bo tusz jest rzeczywiście odporny na działanie H2O. Po oblaniu przez kolegę tusz dalej dzielnie spoczywał na moich rzęsach, mimo, że wiadro było ogromne. Jestem zaskoczona.
APLIKACJA:  Bardzo łatwa. Kosmetyk jest według mnie "delikatny". Nie wiem jak wam to opisać, ale to mi się nasuwa jako pierwsze, kiedy trzymam szczoteczkę w ręku i nią podkreślam rzęsy. Jest miękka, ładnie sunie po rzęsach. Posiada intensywny czarny kolor, dobrze maluje się nią dolne rzęsy. Nie skleja, ani nie zostawia grudek. Kolejne wielkie WOW. Świetny kosmetyk, godny polecenia. Daje naturalny efekt, idealny na zwykłe popołudnie.

<i></i>

Chciałabym Was także zachęcić do przejrzenia strony Sheinside. Na stronie znajdziemy dużo świetnie wykonanych ubrań, zaczynając od tych luźnych, po koszule i eleganckie żakiety. Jestem zachwycona asortymentem sklepu. Akurat bardzo lubię firmy z tego pokroju rzeczami. Jestem pewna, że wielu z was znajdzie tam coś dla siebie.


29 komentarzy:

  1. Swietny post. Bede musiala zobaczyc czy moze gdzies u mnie znajdzie sie ten tusz do rzes a jak nie to postaram sie go nabyc przy najblizszej wizycie w Polsce :)

    kasia-kate1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem fajny tusz, powodzenia w szukaniu! :)

      Usuń
  2. Te lakiery <3
    http://asia-asiaablog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja siostra chyba mi je zabierze jak tylko je zobaczy :)

      Usuń
  3. Prześliczne kolory lakierów z chęcią bym, któryś kupiła :)
    Cudne ubranie :3

    Zapraszam na nowy post
    http://kwiatowy-urok.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, bo ceny są niesamowicie niskie - 6,49 za 3 lakiery :)

      Usuń
  4. Aktualnie mam wiele lakierów, ale widzę, że te są dość dobre.
    Dziękuję za recenzję.
    Pozdrawiam, Alicja. :))

    http://okiem-barwnej-poetki.blogspot.com/ - zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam siebie i swój blog na przyszłość, Alicjo :)

      Usuń
  5. Widać że fajne lakiery. Ja jednak nie kupuję nigdzie indziej niż w naturze haha:) , może i po 7 zł, ale są za to bardzo dobre. Pozdrawiam i zapraszam na mój nowy post :) http://evelinaphoto.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoje miejsce, w którym czuje się najlepiej. Ja lubię nowości, ale trzymam się jednej marki :)

      Usuń
  6. Kosmetyki bardzo mi się spodobały, najbardziej chyba zestaw lakierów pierwszy od lewej. Mam ochotę zakupić je od razu. Świetnie piszesz bloga!

    OdpowiedzUsuń
  7. To bardzo miłe słyszeć coś takiego :) Dzięki Gabrielo! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetna recenzja ;) z miyo mam tylko białą kredkę do oczy i spisuje się super ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miyo i Pierre Rene to jedni z moich ulubieńców :)

      Usuń
  9. Cudowna recenzja! Bardzo podoba mi się sposób w jaki piszesz takie recenzje, czysto i przejrzyście wszystko! :)

    http://moooneykills.blogspot.com/2014/12/mrs-winter.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczne kolory lakierów :*
    Zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo ciekawy wpis! a lakiery cudowne! :*

    http://wealdstonee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. http://czarnetrzewiki.blogspot.com/
    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lakiery wydają sie być świetne Zapraszam do siebie jak sie spodoba zaobserwuj a ja napewno sie odwdzięczę!
    patyskaa.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne są te kosmetyki :).

    emiemaila.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń


~Proszę, abyś zostawił w komentarzu adres swojego bloga. Łatwiej jest mi go skopiować, niż klikać w Twój profil. Jest to dla mnie większa wygoda ♥ :)